LOFOTY
LOFOTY. Czy na odludziu można się odczłowieczyć? Dzień dobry! Dziś będzie o tajemniczej wyprawie, z której zdjęcia od dawna są na tym blogu, ale w związku z pojawieniem się miłośników moich historyjek – wracam do nich z opowieścią. Gorąca kawusia, świeczki z Ikei i jedziemy na naprawdę daleką Północ. PROLOG. Ostatnio pisałem, że ptasia wyspa Runde leży na końcu świata. Kłamałem. Na końcu świata leżą Lofoty. Wpisujecie tę dziwną nazwę w Googlach, klikacie w zakładkę "grafika" i krzyczycie – „Wooow, Andrzej pakuj się! Jedziemy do Norwegii!”. Potem klikacie w zakładkę "mapy" i zaczynacie srollować... scrollować... scrollować... aż pojawi się Polska. „A nie, Andrzej, pomyłka... Jednak Chorwacja...” Bo Lofoty leżą naprawdę daleko. Nawet większości samych Norwegów tam nie było. Mamy XXI wiek, zapewne połowa z Was była już na wakacjach w Tajlandii, czy z wizytą w Chicago u wujka z Moniek i długie dystanse nie robią na Was takiego wrażenia. Ale tu nie chodz...