SZAFSZAWAN
SZAFSZAWAN 2016
Maroko ma swoje czarne strony. Dziś pokażę te niebieskie:) Błękitne miasteczko, niegdyś zamieszkane przez wypędzonych przez chrześcijan Żydów, dziś żyje głównie z turystyki. A... no i z jednych z największych na świecie plantacji marihuany zaraz za wzgórzami.
Maroko ma swoje czarne strony. Dziś pokażę te niebieskie:) Błękitne miasteczko, niegdyś zamieszkane przez wypędzonych przez chrześcijan Żydów, dziś żyje głównie z turystyki. A... no i z jednych z największych na świecie plantacji marihuany zaraz za wzgórzami.
Po Szafszawanie spaceruje się jak po olbrzymiej hollywoodzkiej scenografii, do tego wypełnionej aktorami w kostiumach. Pełno Gandalfów ze spiczastymi kapturami, kolorowych babinek z tobołami na głowach i nastolatków w tradycyjnych berberyjskich... nie no żartowałem.. Umówmy się - ze śmiercią starszyzny cały ten koloryt prawdopodobnie zniknie za kilkanaście lat. Współczesny kwiat marokańskiej ulicznej młodzieży to dresiarze w najgorszym tego słowa znaczeniu. Jak strasznie nie pasuje to do historii i tradycji tego miasta... Ale tak jest na całym świecie. Chińskie fabryki wciskają nas w swoje pasiaste mundurki pod banderą Adidasa. Bo najtaniej i najwygodniej.
Chcemy zobaczyć "rdzennych mieszkańców" miejsc, do których latamy, a okazuje się, że oni z kolei chcą być nami... To może się zamieńmy? Ja z chęcią pochodziłbym w długiej kiecce z kapturem. Boże jakie to wygodne!:) A tak serio - jedźcie do Szafszawan, póki jeszcze warto. Olejcie Agadir, Marakesz i Casablancę! Błękitne miasto to miejsce, w którym PRZEŻYWASZ, a nie ZWIEDZASZ. Słowami i zdjęciami nie da się tego poopisywać. Musicie mi po prostu zaufać:D*
Komentarze
Prześlij komentarz